Kosmetyki firmy Avon

Posiadam aktualnie wiele kosmetyków firmy Avon, wiele ich również zużyłam w przeszłości, najwięcej w przeciągu 2-3 ostatnich lat. W tej notce zamierzam podzielić się opinią na temat kosmetyków tej firmy.

Masła do ciała i balsamy

Masła do ciała i balsamy

Masła te mają nawilżać naszą skórę i dobrze się sprawdzają. Działają lepiej niż balsamy a porównywalnie do innych drogeryjnych maseł. Cechuje je zawsze intensywny zapach i to jest dodatkowy powód dla którego do nich wracam, kupuję zwykle na bieżąco.

Zdecydowanie najlepszym masłem jest masło z serii Planet Spa Odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego. Nie tylko pięknie wygląda w oryginalnym słoiczku, ale ma przyjemną konsystencję i jest moim ulubionym masłem w ogóle. Jeśli stosowałam go wieczorem, efekt nawilżenia skóry utrzymuje się jeszcze rano, a tego nie dokonuje żaden inny kosmetyk, masło czy balsam, którego dotąd używałam (mam bardzo suchą skórę). Masło to ma również bardzo dobre opinie na wizażu.

Reszcie maseł z Planet Spa mogę przypisać te same atrybuty, ale jednak Morze Martwe wygrywa, ma bardziej kremową konsystencję, łatwiej się wciera i wchłania. Wszystkie masła są wg mnie wydajne i przyjemne w użyciu. W miarę szybko się wchłaniają (1-3 minuty), nie pozostawiają lepkiej powłoki na ciele.

Jeśli chodzi o balsamy wyszczuplające lub modelujące Solutions, Anew (pośladki, biust, antycellulitowe) to niestety nie zauważyłam różnicy po ich zastosowaniu. Zwykłych balsamów, np. z serii Skin So Soft, Avon Care czy Naturals nie używałam, ponieważ nie wierzę w ich skuteczność, jestem zdania że raczej nie warto ich kupować.

Peelingi do ciała

peelingi
Peelingi są dostępne w serii Planet Spa oraz Senses. Są to delikatne peelingi drobnoziarniste. Obie serie mają konsystencję żelu pod prysznic i są średnio wydajne. Ich drobinki ścierające są na tyle delikatne, że spokojnie można ich używać raz dziennieHollywood oraz Tajski kwiat lotosu mają nieziemsko piekne zapachy i należą do moich ulubionych. Poza zapachem i delikatnymi drobinkami chyba jednak nie warte są specjalnej uwagi.

Kredki do oczu

kredki
Jeśli chodzi o kredki, to nie używam innych – zdominowały wszystkie, których używałam poprzednio. Na zdjęciu można zobaczyć, że mam ich spory zapas na przyszłość :) Nie trzeba ich strugać – mają wysuwany stabilny wkład, który sie nie łamie. Sa bardzo miękkie i to chyba ich największy plus. Zaraz potem jest cena – zawsze czekam na promocję i kupuję je za 9-10 zł. Jakość w stosunku do ceny wynosi tę kredkę pod niebiosa.
Są dostępne w wielu kolorach, matowe lub brokatowe. Używa się ich przyjemnie, bez żadnego kłucia.

Nie sprawdziła się jednak u mnie kredka SuperShock (żelowa kredka do powiek), która była bardzo chwalona zarówno na youtube, jak i na wizażu. Po pierwsze, nie da sie nią narysować cienkiej kreski. Winą jest jej miękkość i grubość. Po drugie, na początku aplikacja była łatwa, ale trwało to tylko do pierwszego strugania. Strugana temperówką w domu nie chciała poddać się zabiegowi… Struganie nożem również nie pomogło, wszystko przez jej żelową konsystencję. Moim zdaniem ta kredka jest po prostu za miękka, zastruganie jej było dla mnie zadaniem niewykonalnym, wciąż się łamała. Chyba że tutaj wyszły z wprawy moje temperówki.

Pomadki do ust

Pomadki do ust
Szminki z Avon nie należą do trwałych szminek. Większość z nich wytrzymuje na ustach 1-2 godziny. I to jest chyba ich jedyna wada. Odpowiada mi ich konsystencja. Nie są bardzo kremowe, nie widać prześwitujących ust. I wg mnie bardzo nawilżają usta.

Te z drobinkami „złota” są najmniej trwałe, ale podobają mi się najbardziej. Wszystkie odcienie mają ładne kolory, wyjątkowo dobrze w nich wyglądam. Drobinek nie czuć na ustach i raczej się nie rozmazują.

Ultra Colour Rich, Idealny Pocałunek, Blask Rubinów itp. to dla mnie ta sama bajka. Są delikatnie kremowe, nawilżają, mają ładne kolory.

Nieco trwalsze są pomadki z serii Extra Lasting – trzymają kolor mniej więcej do pierwszego posiłku. Są najbardziej kremowe i gęste z wymienionych tutaj, ale nie wysuszają ust. Maluje się nimi jak kredką.

Nie miałam żadnych szminek z serii Anew (spodziewam się, że są co najmniej tak fajne jak te powyżej) oraz Color Trend (zakładam, że nie warto).

Nie polecam Szminki Pielęgnacyjnej. Wystepuje w trzech „kolorach”. Jest zawsze droga, brzydko wygląda na ustach (miałam Pink), ma okropny zapach. Zużywanie jej trwało wieeeeeki.

Błyszczyków niestety nie używam, więc nie mam zdania.

Róże

róże
Mam 2 róże w kamieniu. Róże jak róże, znikome zużycie (oba mam 2 lata). Soft Plum (różowy) jest bardziej rozświetlający, ten wpadający w czerwień (Russet) jest matowy. Bardzo ciężko nakłada się je na twarz – bardzo łatwo przesadzić. Nie dla początkujących.

Kuleczki rozświetlające również sie nie zużywają. Ich aplikacja jest jednak kiepska, zawsze wbijają mi się w pędzel. Ale punktowo delikatnie rozświetlają – uwaga – drobinkami. Te drobinki stosować z umiarem, bo obłędnie mienią się w pełnym słońcu. Można się poczuć jak wampir ze Zmierzchu w samo południe!

Pielęgnacja włosów

Pielęgnacja włosów
Zacznę od dobrych produktów – szczotka i grzebień ze zdjęcia! Grzebień jest genialny, ma grubą rączkę, nie łamie się tak, jak łamią się u mnie te z Rossmana przy przeczesywaniu mokrych włosów z maską. Szczotka natomiast jest już drugim egzemplarzem. Moja rodzina również ma drugi i sobie ją chwali. Zużywają się jej kuleczki na końcówkach, ale taka szczota wytrzyma spokojnie 2 lata bez uszczerbku. Mam długie proste włosy, których nie da się rozczesać grzebieniem (chyba że są mokre z masą odżywki), ta szczotka nie ciągnie mnie za włosy, nie niszczy końcówek, przyjemnie się jej używa.

Kosmetyki z serii Advance Techniques jednak do rewelacji nie należą. Używałam dwóch typów: zwiekszajacego objetość i do włosów zniszczonych. Do tego odżywki do spłukiwania + odżywki w sprayu. Seria nie jest zła, kosmetyki mają bardzo ładne zapachy, ale niestety ciężko sie po nich rozczesywało włosy :(
Żadną pianką do włosów do dziś nie umiem się posługiwać, więc o tej się nie wypowiem. Jak każda inna albo klei moje włosy, albo tłuści albo nie zmienia NIC.

Regularnie używam serum na końcówki – delikatny olejek, fajna rzecz, moim zdaniem lepszy od jedwabiu z Biosilk, nie przetłuszcza włosów jak Biosilk.

Maski do włosów z Planet Spa… Masło Shea się u mnie nie sprawdziło. Męczy mnie jego zapach, ma ciężką i bogatą konsystencję – jest trochę za ciężkie na moje włosy. Maska z oliwek jest przeznaczona do suchych włosów, ale stosuję ją od połowy włosów i na końcówki i sprawdza się dużo lepiej. Ma przyjemny zapach, jest lekka, nawilża. Miałam jeszcze kiedyś olejek do podgrzewania i wcierania we włosy z tej serii, też dobry dla końcówek.

Pielęgnacja stóp

Pielęgnacja stóp
Najlepszy krem: Planet Spaafrykańskie masło shea do stóp i łokci z kwasami AHA. Jest gęsty i lepki(!), ma bardzo intensywny zapach masła shea, ale do pięt lub jako kuracja na suche dłonie rewelacyjny. Ulubieniec i must have (aktualnie nie ma go w ofercie?).

Drugi w kolejności dobry krem i jedyny warty polecenia z serii Foot Works Lekki krem do stóp i nóg z masłem shea. Ma naprawdę lekką konsystencję. Działa nieco słabiej od faworyta powyżej, ale i tak wymiata.

Dezodoranty do stóp – na pewno nie zapobiegają poceniu się stóp. Są w płynie, nie pod ciśnieniem w aerozolu – ciężko się je aplikuje, ponieważ nie można przechylać za bardzo butelki. Zapachy intenstywne. Ogólnie – zbędny dodatek.

Dłonie i paznokcie

Dłonie i paznokcie
Na zdjęciu nie widać wszystkich produktów, których używam.
Kremy do rąk Avon Care: ogórkowy to taka lekka mgiełka, zapach tez nie najfajniejszy, nie polecam. Z kolei glicerynowy „świąteczny” ma już gęstszą i bogatszą konsystencję. Wszystko fajnie, jednak tylko do pierwszego mycia rąk.

Godny polecenia jest Planet Spa, ponownie, afrykańskie masło shea, must have i tyle. Troszkę się klei, ale dla efektu warto go używać. Nawet po umyciu rąk moje dłonie nie są wysuszone. Wygrywa śmiało nawet z kremem do rąk z mocznikiem z Isany.

Lakiery do paznokci – bardzo je lubię, są wydajne, pędzelki OK. Wszystkie jasne kolory mają mało pigmentu, trzeba się liczyć z tym, że odcień na paznokciu będzie mocno wyblaknięty, jaśniejszy. Łatwo dać się oszukać zdjęciu w katalogu. Ciemne – szczególnie brązy, zielenie, granaty dają intensywny ciemny kolor. Speed dry naprawdę szybko wysychają, mi nie odpryskują. Pozostałe niestety długo schną – jak przeciętny lakier. Jak z każdym lakierem – u mnie ścierają się na końcówkach. Kupuję te „superlśniące”, brokatowe i perłowe jakoś mi się nie podobają na moich paznokciach…
Ich cena nie jest niska (zwykle od 12 zł), mają jednak sporą pojemność, zawsze jest to 12 ml.

Odżywek do paznokci z Avon nie polecam, raczej niewiele pomagają.

Perfumy

Perfumy
Cięzko jest recenzować zapachy, najlepiej samemu powąchać :)
Mam ich dość sporą kolekcję i tu również nie widać wszystkiego na zdjęciu, nie mówiąc o zużytych butelkach z przeszłości.

Z Avon mam tylko jedne perfumy, reszta to wody perfumowane. Perfumy – pierwszy zapach Reese Witherspoon w Avon – In Bloom. Nie mają atomizera. Cudnie pachną, delikatnie słodko-olejkowo-kwiatowo* i oszczędzam je bardzo. Szybko zostały wycofane z katalogu, została tylko woda perfumowana, którą również można było sobie nabyć tylko przez około rok czasu. Aktualnie nie ma już tego zapachu w katalogach.

Wody perfumowane z Avon nie są rewelacyjnie trwałe, ale niektóre zapachy są piękne i można je kupić w niskim przedziale cenowym (20 – 50 zł, 30-50ml), wystarczy poczekać na promocję. Do moich ulubionych należą zapachy Fergie: mocny Outspoken**, delikatniejszy – Intense, Pur Blanca Blush oraz zapachy Scentini – cała ich seria, ktorej niestety od tego miesiąca nie można już dostać w katalogu.

* rzeczywiście są to nuty: (nuty głowy: Liście herbaty, brzoskwinia, świeże zielone nuty; nuty serca: Gardenia, magiczne magnolie, kwitnący nocą jaśmin; nuty glębi: otulające nuty drzewa kaszmirowego, hipnotyzujące nuty kwiatowe, kryształki drzewa ambrowego)
** nuta głowy: owoc karamboli, mrożone jeżyny; nuta serca: tuberoza, nocny jasmin, passiflora; nuta bazy: heban, skóra, wetiwer

Tusze do rzęs

Tusze do rzęs

  • Extend Extreme – wieeelki budel. Mokry, nie zasycha na rzęsach, zbija w kupkę kilka rzęs, odbija się, nic nie robi dobrego – nawet nie koloruje rzęs bo się ściera.
  • Full – fajny tusz, niczego nie mogę mu zarzucić. To moje drugie opakowanie. Silikonowa szczoteczka. Rozdziela rzęsy, trochę podkręca, nie osypuje się, nie skleja, nie ma grudek, wydłuża, ale nie pogrubia rzęs.
  • SuperShok – bardzo fajny, mogę powiedzieć o nim to samo co o Avon Full u góry ^^. Różnice: Silikonowa gruba, gęsta, ale delikatna szczotka, którą się trzeba nauczyć nakładać tusz.
Tagi:

komentarze 3

  1. Avon dla Ciebie 24/04/2013 at 13:52 Reply

    Oj, żałuję, że wycofali In Bloom (już skończyła się moja buteleczka). Mam tylko nadzieję, że nie wycofają Outspoken! Cóż ja bym wtedy zrobiła? ;)

    Pozdrawiam!

  2. cranberryfield 25/04/2013 at 10:24 Reply

    Nie słyszałam o wycofywaniu zapachów Fergie, ale na wszelki wypadek mam zrobiony zapas :D

  3. Koralina 02/06/2014 at 09:35 Reply

    Planet Spa – krem do stóp z masłem shea jest w sprzedaży w nowym opakowaniu i trochę zmienionym składzie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: