Przygoda z dynią

Dynie w sklepach najłatwiej dostać w okresie okołohalloweenowym. Nigdy wcześniej nie kupowałam i nie wydrążałam dyni. Teraz już wiem, że ominął mnie spory fun. Samo wydrążanie jest praco i czasochłonne, ale robiłam to chętnie, bo było to coś innego niż robi się na codzień.

Nasza dynia

Nasza dynia

Wydrążyliśmy ok 3 kg miąższu + pestki. Naprawdę dużo pestek. Zrobiliśmy z tego krem z dyni, placki smażone/pieczone i kilka razy zapiekankę z innymi warzywami.

Krem z dyni

Z przepisu tego. Krem wyszedł jednak bez smaku, więc dodałam do niego jeszcze dodatkowo:
– kostkę warzywną (w kremie znalazły się w sumie dwie)
– ziele angielskie
– liść laurowy
– goździki
– cynamon
– natkę pietruszki suszoną
– przyprawę do bigosu
Wszystkie przyprawy w niewielkich ilościach.

Dobrze smakuje również z grzankami.

Krem z dyni z grzankami

Krem z dyni z grzankami

Placuszki z dyni

Z przepisu tego. Lepiej smakowały włożone jeszcze później do piekarnika na kilka minut. A najlepiej upieczone i polane kremem dyniowym :)

Wydrążona dynia przetrwała niestety tylko kilka dni. Przypuszczam, że powinno się ją jakoś specjalnie zasuszyć, tymczasem nasza spleśniała i nadawała się szybko do wyrzucenia :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: